Rodzinny?
25 marca 2008 | 23:40Od kilku dni śmieszy mnie reklama (żarówkowa [1]) na ścianach Marriotta: “NIEDZIELNY BRUNCH RODZINNY!!! GOTOWANIEM I DZIEĆMI ZAJMIEMY SIĘ MY!!!”
Współczuję tylko dzieciom idioty, który uważa, że słowo “rodzinny” jest tu na miejscu…
Przypis dla niezorientowanych:
[1] - Warszawski Marriott jest wysoki i dobrze widoczny ze wszystkich stron - i podobnie jak wszystkie inne warszawskie budynki ożarówkowany dookoła. Większość co większych warszawskich budynków rozrywkowo-biurowych ma sznury żarówek wzdłuż krawędzi, które w okresie świątecznym mrugają, pulsują albo pełzną jak mróweczki (szczyt reklamowej techniki w latach 20. ubiegłego wieku). Management Marriotta doszedł w tym szaleństwie nieco dalej, mniej wiecej do lat 70. - żaróweczki tworzą matrycę do wyświetlania liter i co jakiś czas epatują pełznącymi ze ściany na ścianę hasełkami kierowców tkwiących w korku wzdłuż Chałubińskiego i Al. Jerozolimskich. Niektóre hasełka, jak widać powyżej, tchną rzadkiej urody kretynizmem…
Swoją drogą, żaróweczki na niektórych budynkach to temat na większy fotoreportaż… ;-P








