Rewolucja ;-)
20 maja 2008 | 7:20W czwartek popsuła mi się komórka. Od tego czasu bezskutecznie szukam karty gwarancyjnej, serwisu, innego telefonu do pożyczenia na trochę i miejsca, gdzie zdejmują simlocki ze starych telefonów Sony (”panie, żeby to zdjąć, to musiałbym na nowo Windows 98 zainstalować!”). I tak funkcjonując któryś kolejny dzień bez telefonu stwierdziłem, że życie bez telefonu jest dużo prostsze.
Nie muszę się przejmować, czy go wziąłem, czy jest naładowany, czy jest bezpiecznie schowany w kieszeni, czy mi nie wypadł przy jakiejś okazji. Nie muszę się również stresować różnymi duperelami, które od czasu do czasu ktoś próbuje na mnie zrzucić.
Rewolucja, normalnie. Zupełnie jak kiedyś, gdy odkryłem, że dużo wygodniej jest żyć bez przejmowania się zegarkami… ;-)))









Dlatego bardzo długo nie miałam komórki, a i terqaz darzę ją nieprzerwanie szczerą nienawiscią. Smycz, ot, co.
No, ma swoje zastosowania - np. SMS-y. Ja w ogóle jestem zwierzę plaintextowe i najbardziej odpowiadałaby mi komórka… ale bez połączeń głosowych. Znaczy, odbiór i wysyłanie SMSów jak najbardziej, a poza tym aparat, radio i empetrójka w jednym - ale żebym nie musiał odbierać telefonów… ;-)