Telepizza
01 czerwca 2008 | 17:05Dzwonię do Telepizzy (Warszawa, Kochanowskiego). Odbiera p. Agnieszka.
- Czy dalej macie państwo promocję z powiększaniem dużej pizzy do maksa?
- Chciałbym zamówić dużą barbecue powiększoną “na maksa” i sześć mini-calzone z szynką.
- Dobrze, to będzie 64 złote… (z groszami).
- Ale na stronie macie państwo informację, że duża pizza kosztuje 43,10 zł, a za powiększenie dopłaca się 49 groszy. Mini-calzone kosztują 9,90, więc to za dużo.
- No tak, ale to cena w promocji, a jak pan powiększa do maksa, to pizza maks kosztuje 54 zł.
- To w takim razie poproszę średnią powiększoną do dużej i sześć mini-calzone.
- Dobrze, to będzie 43 zł (z groszami).
- No chwileczkę, to znaczy, że średnia powięksozna do dużej kosztuje 34 zł, a duża do maksa - 54? 20 zł różnicy?
- No tak, takie mamy ceny…
- To ja dziękuję, jeszcze się zastanowię.
Odkładam słuchawkę, sprawdzam stronę internetową - nie chce wyjść inaczej: maks to duża (43,10) plus 0,49 za powiększenie. Dzwonię ponownie - tym razem głos męski.
- Pana koleżanka tłumaczyła mi przed chwilą, że pizza średnia powiększona “na maksa” kosztuje 34 zł, a duża powiększona do maksa - 54. Jak to możliwe?
- Bo wie pan, nasz lokal jako jeden z czterech w Warszawie testuje nowe ceny.
- To znaczy, że wszędzie indziej jest taniej, tylko u państwa drożej?
- Przeciwnie, wszędzie jest drożej, tylko u nas taniej o kilka złotych.
- Ale na stronie internetowej duża pizza kosztuje 43,10 zł…
- No wie pan, ja nie mam wpływu na stronę internetową…
Krótko mówiąc, ktoś tu kogoś robi w balona.
Albo Telepizza ma faktycznie wyższe ceny, tylko “zapomnieli” zmienić cenę na stronie (ale dziwna sprawa, na stronie pełno informacji o promocjach na Dzień Dziecka - więc chyba jest aktualna? - a ceny są niższe), albo po prostu się pomylili i nie chcą przyznać.
Albo po prostu ten konkretny lokal postanowił na Dzień Dziecka trochę więcej zarobić…
No nic, ja dziękuję za taką obsługę. Zamówimy gdzieś indziej.









Gratuluję czujności obywatelskiej, ja bym się nie doliczyła. :)
My też, ale mieliśmy tylko sześć dych i pilnowaliśmy, żeby nie przekroczyć (szukaj w Dzień Dziecka bankomatu: po pierwsze trzeba wyjść z domu… - i zrezygnowaliśmy). :-P
(Zamówiliśmy w Dominium - tych też nie lubimy, bo nam kiedyś ukradli pięć dych, ale odkąd płacimy gotówką, a nie przelewem, to przynajmniej nie mają jak ukraść znowu.)