Dziupla

czyli dziura w całym
  • rss
  • Główna
  • O mnie?
  • Sztuczki administratorskie

Rozwiązanie problemu z sygnaturami repozytoriów Ubuntu

22 lipca 2010 | 21:18

Wpis tak trochę pro memoria, bo spotkało mnie to już wcześniej, a znów musiałem szukać.

Jeśli nowo zainstalowane Ubuntu (w tym wypadku 10.04 w wersji i386 server) ma problemy z połączeniem się z repozytoriami i przy “apt-get update” zgłasza błąd

W: GPG error: http://archive.ubuntu.com jaunty-updates Release: The following signatures were invalid: BADSIG 40976EAF437D05B5 Ubuntu Archive Automatic Signing Key
W: You may want to run apt-get update to correct these problems

to rozwiązaniem jest wywołanie

sudo aptitude -o Acquire::http::No-Cache=True -o Acquire::BrokenProxy=true update

U mnie działa. ;-)

Szczególnie przydatne w przypadku instalacji serwerowej z konsolą tekstową - bo inne poprawki, na które trafiłem, sprowadzały się do manipulacji ustawieniami w Synapticu na dzień dobry.

(za http://suksit.in.th/node/45/fixing-badsig-40976eaf437d05b5-in-ubuntu)

Kategorie:
technikalia
Tagi:
40976EAF437D05B5, apt-get, aptitude, BADSIG, i386, problem, repozytorium, server, Ubuntu
 
Brak komentarzy »
RSS komentarzy RSS komentarzy
Trackback Trackback

Porządki w szablonie

17 lipca 2010 | 19:35

… czyli typowy weekend pracoholika:

  • dodałem kategorie
  • uporządkowałem stopkę pod każdą notką, bo kategorie ją rozpychały
  • poprawiłem tłumaczenie szablonu w paru miejscach
  • … przy okazji dowiadując się, że służy do tego zwierzątko o nazwie poedit :-)

W gruncie rzeczy kawałek dobrze wykonanej i nikomu niepotrzebnej roboty, bo czy widzisz tu jakąkolwiek różnicę? ;-P

Kategorie:
moje własne emo, technikalia
Tagi:
blogowanie, Freshy2, szablon, Wordpress, Wordpress 2.3
 
Komentarzy: 2 »
RSS komentarzy RSS komentarzy
Trackback Trackback

Migawki na Picasie

| 12:26

Kiedyś chciałem tu wrzucać również migawki faktycznie fotograficzne, ale wciąż nie mogłem się zdecydować na wtyczkę i szablon do ich publikowania. W końcu jakiś czas temu machnąłem ręką i wrzuciłem wszystko na Picasę.

Zapraszam do Księgi Zdziwień.

Być może kiedyś, w bliżej nieokreślonej przyszłości, wrzucę je tutaj zgodnie z pierwotnym planem.

Kategorie:
migawki
 
Komentarzy: 3 »
RSS komentarzy RSS komentarzy
Trackback Trackback

Migawka prawicowo-alternatywna

16 lipca 2010 | 21:26

Pędzimy przez Polską dzicz
Wertepy chaszcze błota
Patrz w tył tam nie ma nic
Żałoba i sromota…

Autobus 186, przystanek Lasek na Kole. Dwie panie w okolicach sześćdziesiątki siedzą po dwu stronach przejścia. Pani po lewej czyta “Idziemy na paradę” w Stołecznej. Pani po prawej czyta “Trumien otwierać nie pozwolono” w Gazecie Polskiej. Każda z zaciętą miną wpatrzona w płachtę papieru przed sobą. Wsiada chłopak, z kieszeni wystaje mu “Czas wrzeszczących staruszków” Ziemkiewicza. Staje przy poręczy…

… Upiorów małych rząd
Zwieszony u poręczy
W żyły nam sączy trąd
Zatruje! I udręczy!
Za oknem Polska w tęczy!
Za oknem Polska w tęczy!
Za oknem Polska w tęczy! Jedźmy stąd!

(”Czerwony autobus” Kaczmarskiego, oczywiście.)

Kategorie:
migawki, zoon (a)politikon
 
Komentarzy: 2 »
RSS komentarzy RSS komentarzy
Trackback Trackback

Migawka upalno-ostateczna

| 10:38

Trawnik za torowiskiem, wzdłuż niewybudowanego pasa Wołoskiej. Drzewa ocieniające trawnik. Pod jabłonką ogorzały leżaczek po czterdziestce, krótka, ciemna broda, zawadiacko zgięta prawa noga, na nodze bandaż. Nie rusza się. Obok stoją policjant i ratownik medyczny w lateksowych rękawiczkach, z boku leży otwarta torba z pakietem pierwszej pomocy. Nie spieszą się już. Ratownik przegląda portfel leżącego, śmieją się z czegoś. Wołoską co chwila przejeżdżają karetki i ratownik z policjantem co chwila przebiegają przez torowisko, ale karetki jadą dalej.

Kategorie:
migawki
 
Brak komentarzy »
RSS komentarzy RSS komentarzy
Trackback Trackback

Jestem nienormalny

13 lipca 2010 | 7:47

Bo przejmuję się nieistotnymi detalami.

Kojarzycie akcje w rodzaju “wyłączaj niepotrzebne żarówki”, “pomyśl zanim wydrukujesz” itepe? Ja natomiast nie lubię robienia sztucznego tłoku.

Nie lubię, jak ktoś bierze w automacie na poczcie numerek, żeby sprawdzić, ile osób przed nim czeka, po czym idzie sobie, uznając że za dużo. (W ogóle rozwiązanie z numerkami jest do dupy i służy chyba tylko nabijaniu statystyk, ilu to klientów poczta “obsłużyła”, ale tu nie o tym).

Nie lubię rezerwowania biletów w kinie czy stolików w knajpie “na zapas” - nie mając pewności, czy przyjdę. I dziwi mnie pozytywne zdziwienie obsługi, gdy dzwonię anulować rezerwację (zdziwienie, bo wielu innym osobom się nie chce).

Zdziwił mnie właśnie znajomy, który w ramach dyskusji na temat systemu przyjęć na studia po prostu wziął się zarejestrował, żeby pokazać, że on ze swoją starą maturą spokojnie się mieści w widełkach przyjęć - nie zamierzając jednakowoż z tych studiów korzystać.

Jestem nienormalny, bo tak naprawdę wszystko powyżej (no, może z wyjątkiem rezerwacji stolików) to przypadki robienia sztucznego tłoku w systemie elektronicznym, który powinien być na nie odporny z definicji. Nie szkodzi to w sumie nikomu - z wyjątkiem tych, którzy się przejmują, że przed nimi czeka jeszcze sto osób; że zabrakło im jednego miejsca, by dostać się na wymarzony kierunek, i nie wiadomo, czy się zwolni; że nie ma biletów na film i muszą rezerwować na inny seans…

Jeszcze trochę i zostanę takim “świętym Franciszkiem” dbającym o dobrostan systemów elektronicznych… ;-D

Choć tak z drugiej strony, mam trochę racji. Bo jako - he he - informatyk, doskonale zdaję sobie sprawę z dwóch rzeczy:

Po pierwsze, rzadko się zdarza, żeby system sam z siebie potrafił takie miejsca odzyskiwać. Przykładem nieodmiennie wkurwiającym jest rezerwacja biletów PKP. Jeśli ktokolwiek z podróżnych zarezerwuje miejsca na choćby drobny fragment trasy, to te miejsca dla systemu są zarezerwowane na CAŁĄ trasę i nie da się ich zarezerwować dla kogoś innego na innym jej fragmencie. To samo dotyczy rezerwacji miejsc w kinie (te systemy zwykle nie dają nawet możliwości anulowania - co można wykorzystać, rezerwując jedno dodatkowe miejsce obok i kładąc tam potem kurtki czy plecaki - bez wykupywania biletu; mała szansa, ze ktoś zajmie, bo ludzie chadzają do kina parami).

Po drugie, na ogół dane z systemu są potem obrabiane statystycznie. I decydentom wychodzi, że nie ma sensu zwiększać obsady na poczcie, skoro jedno okienko obsługuje dziennie blisko tysiąc interesantów - tymczasem w rzeczywistości obsługuje dwie setki, a trzy razy tyle odchodzi, widząc liczbę oczekujących…

Kategorie:
moje własne emo, płacę - wymagam
Tagi:
PKP, Poczta Polska
 
Komentarzy: 4 »
RSS komentarzy RSS komentarzy
Trackback Trackback

Uroki cyberprzestrzeni

10 lipca 2010 | 11:51

Kupuję sobie na wyprzedaży dwie książki warte 30 dolarów po 5 dolarów każda. Płacę PayPalem. PDF-y mogę ściągnąć natychmiast. I mój wybór - mogę je potem wydrukować lub czytać jako PDF. Nie muszę czekać na przesyłkę - mam je natychmiast. A PayPal pozwala mi stosunkowo bezpiecznie płacić nawet w miejscach, w których nie użyłbym normalnie karty.

W idealnym świecie poszedłbym z tym PDF-em na róg ulicy, gdzie za odpowiednią cenę wydrukowałbym go i oprawił. Tego jeszcze brakuje - mogę jedynie wydrukować na domowej drukarce (i ew. zbindować sobie w pracy, naciągając pracodawcę na grzbiet i okładkę).

Ale i tak nie ma porównania do czasów sprzed dwudziestu paru lat, kiedy te pięć dolarów było połową miesięcznych zarobków - teraz tyle wydaję na kawę, jeśli chce mi się napić w drodze do pracy. Kiedy karty kredytowe były dla Polaka literacką fikcją, a gdyby nawet coś kupował na kartę, to za pełną cenę, a na dostawę z Australii musiałby czekać z miesiąc-dwa (płacąc drugie i trzecie tyle za zamówienie telefoniczne i za koszty przesyłki) - czyli półtoraroczne zarobki za dwie książki.

W naszej rzeczywistości taki zakup to strategia win-win. Ja korzystam, bo mam taniej i natychmiast; wydawca korzysta, bo może wysłać książkę czytelnikom na całym świecie, przy czym koszt każdego tak sprzedanego egzemplarza jest przyzerowy (pojedyncze centy za wykorzystanie przestrzeni serwerowej i łącza, kilkanaście centów za obsługę płatności - reszta do podziału z autorem). Nawet ekosystem korzysta, bo nikt nie ścina drzew na papier, ryzykując, że niesprzedana część nakładu pójdzie na przemiał.

Podoba mi się ten świat. ;-)

Kategorie:
netologia praktyczna
Tagi:
ebook, PayPall
 
Komentarzy: 2 »
RSS komentarzy RSS komentarzy
Trackback Trackback

Kasa, misiu… a raczej jej brak

09 lipca 2010 | 8:11

… którego zaczynam mieć serdecznie dość.

Dziecięciem będąc, zorientowałem się, że za mojego życia przypadnie sześćsetna rocznica bitwy pod Grunwaldem - i cieszyłem się, ze będę mógł pojechać. Wprawdzie podziw dla Jagiełły i jego rycerzy nieco we mnie osłabł, ale.

Nastolatkiem będąc, zaczytywałem się w reportażach z różnych dziwnych krajów świata - Fiedler, Centkiewicz, Kapuściński, żeby daleko nie szukać. I marzyłem o podróżach - nawet chciałem zdawać na dziennikarstwo lub przynajmniej romanistykę, żeby się załapać na wyjazdy służbowe, skoro o paszport było trudno.

Paręnaście lat temu zmienił nam się ustrój, paszporty trzyma się w szufladzie, do bardzo wielu krajów można jechać bez wizy, a do wielu innych wizę się po prostu kupuje. Latanie po świecie jest bardzo proste, praktycznie wszystko można załatwić przez Internet.

Parę lat temu zorientowałem się, że na konwentach fanów fantastyki można spotkać różnych pisarzy, w szczególności swoich własnych ulubionych, i iść z nimi na piwo czy jakiś ekwiwalent. W tym roku np. przyjeżdża Card. I co?

I permanentnie mnie nie stać.

Co z tego, że pracuję jako programista i zarabiam parę średnich krajowych, jeśli to wszystko i tak rozchodzi się na wynajem mieszkania, na spłatę różnych starych długów i innych zobowiązań, i ledwo starcza na życie? A że firma kombinuje z podatkami i składkami - jak zresztą większość firm w tym kraju - i formalnie jestem zatrudniony za minimalną płacę plus reszta kasy na umowę o dzieło, to nie mam co nawet marzyć o kredycie na mieszkanie. Zresztą, z czym do ludzi? Najpierw musiałbym spłacić do końca grzechy młodości…

A do tego brak czasu, bycie jedynym człowiekiem w firmie od pewnych zadań bardzo skutecznie udupia człowieka na miejscu.

Czas chyba coś z tym zrobić.

Kategorie:
moje własne emo
 
Komentarzy: 2 »
RSS komentarzy RSS komentarzy
Trackback Trackback

Ulotne

03 lipca 2010 | 15:21

Przed chwilą spojrzałem tu:

http://misswallflower.tumblr.com/post/763462016

- i nagle poczułem chłód poranka, zimną wilgoć rosy w sadzie i zapach przekwitających drzew.

I tak mi przyszło do głowy, że podobnie musieli się czuć widzowie pierwszych malowideł naskalnych, pierwszych rzeźb, a potem fresków, mozaik, obrazów, fotografii czy filmów - gdy pierwszy raz w życiu trafiali na rzecz udającą rzeczywistość, nie mając jeszcze tysiąca podobnych doświadczeń…

Kategorie:
migawki, moje własne emo
 
Brak komentarzy »
RSS komentarzy RSS komentarzy
Trackback Trackback

Marzę o…

30 czerwca 2010 | 20:58

… świętym spokoju.

Mam już serdecznie dosyć debat prezydenckich i przelewania z pustego w próżne. Byle do niedzieli - a potem albo spokojnie robię swoje, jeśli wygra Komorowski, albo rozglądam się za jakimś ciekawszym miejscem na Ziemi, jeśli wygra Kaczyński.

Mam również dość wciąż niestabilnej sytuacji w firmie - opóźnione wypłaty, ciągłe plotki o obniżaniu wynagrodzeń i/lub zwolnieniach, co chwila ktoś się zwalnia… Zasadą takich zawirowań jest, że pierwsi odchodzą ci, którzy mają jakies pomysły, jakiś potencjał - a zostają nieudacznicy. I nawet jeśli wszystko się wyprostuje, to paru osób będzie brakować.

Mam dosyć zimnego lata, remontu za oknem, braku kasy… Coraz bardziej skłaniam się do opcji “pierdolnąć to wszystko i wyjechać gdzieś daleko”.

Na razie jednak próbuję robić swoje. I - zupełnie bez związku - nauczyłem się, że o wiele łatwiej zmywać gary zaraz po zabrudzeniu, niż dopiero gdy powstała na nich cywilizacja grozi, że dupczyć będzie.

Kategorie:
moje własne emo
 
Komentarzy: 7 »
RSS komentarzy RSS komentarzy
Trackback Trackback

« Poprzednie wpisy Następne wpisy »

Licencja Creative Commons

Wszystkie teksty i zdjęcia w tym serwisie są dostępne na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa - Użycie niekomercyjne - Na tych samych warunkach 3.0 Polska

Kategorie

  • fantastycznie
  • migawki
  • moje własne emo
  • netologia praktyczna
  • pracowe
  • płacę - wymagam
  • rzeczy znalezione
  • technikalia
  • w wielkim mieście
  • zoon (a)politikon

Najświeższe wpisy

  • Dzień kolejny minął
  • Cholerna duperela
  • Znajomości na Facebooku
  • Linki na niedzielę
  • Но завтра новая река…
  • Drobiazgi imienno-nazewnicze - na szybko
  • Avangarda w pigułce i Paradox po godzinach
  • Silva rerum
  • Migawka spacerowa
  • Płyta D510MO a tryby graficzne Ubuntu
  • Rozwiązanie problemu z sygnaturami repozytoriów Ubuntu
  • Porządki w szablonie
  • Migawki na Picasie
  • Migawka prawicowo-alternatywna
  • Migawka upalno-ostateczna

Archiwa

  • sierpień 2010 (3)
  • lipiec 2010 (16)
  • czerwiec 2010 (3)
  • maj 2010 (1)
  • kwiecień 2010 (5)
  • marzec 2010 (12)
  • luty 2010 (1)
  • listopad 2009 (1)
  • październik 2009 (2)
  • wrzesień 2009 (3)
  • sierpień 2009 (3)
  • kwiecień 2009 (2)
  • marzec 2009 (2)
  • luty 2009 (5)
  • styczeń 2009 (3)
  • listopad 2008 (1)
  • wrzesień 2008 (1)
  • lipiec 2008 (1)
  • czerwiec 2008 (8)
  • maj 2008 (3)
  • kwiecień 2008 (9)
  • marzec 2008 (7)
  • luty 2008 (4)
rss RSS komentarzy valid xhtml 1.1 design by jide powered by Wordpress reCAPTCHA Wordpress Licencja Creative Commons get firefox